
pochód - dawno niewidzianych krewnych
i spotkanie w domu u tych
co już umarli
o tysiące kilometrów stąd
tam też prasowanie
białych bluzek - stos koronek
nie wiadomo skąd
na leśnej darni
z niecierpliwym dzwonieniem do drzwi
jak na pożar choćby od żelazka
a na ścianie ślad ramy byłego
zatartego w pamięci obrazka
przebudzenie o czwartej nad ranem -
choć te bluzki wciąż leżą na sofie -
z takiej wizji tylko szpital psychiatryczny
lub kurs letni przy filozofie
Najnowsze komentarze
55 min. 3 sek. temu
8 godzin 16 min. temu
8 godzin 22 min. temu
9 godzin 9 min. temu
9 godzin 16 min. temu
9 godzin 51 min. temu
10 godzin 4 min. temu
10 godzin 9 min. temu
10 godzin 17 min. temu
13 godzin 36 min. temu