MUROWANE EMOCJE – coś z nowej płyty Antoniego Murackiego – „Za blisko stoisz”, czyli „Piosenka o małym kraju”

No replies
SAKARTVELO26
Portret użytkownika SAKARTVELO26
User offline. Last seen 1 godzina 46 min. ago. Nieobecny
Joined: 08.10.2008

Zamieszczona na najnowszej (powszechnie dostępnej dopiero od września 2010) płycie warszawskiego barda Antoniego Murackiego (ZA BLISKO STOISZ)”Piosenka o małym kraju” ma historię tyleż długą i skomplikowaną, co dziwną, a do tego przewrotną. Pewnie precyzyjniej byłoby nawet powiedzieć, że wszystkie wymienione tu przymiotniki odnoszą się nie tyle do samego utworu, co do sposobu, pozornie kompletnie wykluczającego się, jego interpretowania. A to w zależności od momentu naszej najnowszej historii.

„Piosenka o małym kraju” powstała na – jak to się dziś mówi – „początku końca komunizmu” w Polsce. I, co ciekawe, już wtedy była pojmowana co najmniej dwojako.

Jedni, słowa : „kiedy już kupisz bilet do raju/ to nie rób scen przy odjeździe” rozumieli – zgodnie zresztą z intencją autora i wykonawcy – jako emocjonalny apel kierowany wcale nie do tej garstki rodaków, która, naprawdę prześladowana przez komunizm, musiała wyjechać z kraju, ale wyłącznie do tych, a była ich zdecydowana większość, którzy na fali, wymuszonej przez system, emigracji tamtej pierwszej grupy, wybrali po prostu dostanie życie. Bo nie mieli ochoty, albo na płacenie zbyt wysokiej ceny za kosztowną wtedy odwagę politycznego i obywatelskiego sprzeciwu, albo na znoszenie kuriozalnych kłopotów aprowizacyjnych i innych, jeszcze dotkliwszych, ludzkich upokorzeń. W tamtych warunkach znaczyło to, ni mniej, ni więcej, tylko dokładnie tyle, że już nie chcieli być Polakami tu na miejscu, a w każdym razie nie w PRL-u, gdzie było to istotnie trudne.

Inni, oczywiście wbrew intencjom samego Murackiego, dopatrywali się w kpiarskich wersach „kiedy już będziesz miał wszystko/ co można kupić za szmalec/ czasem film polski sobie obejrzysz/ na 17. kanale” wyrazu pogardy dla autentycznych emigrantów politycznych, czyli dowodu na kolaborację z ówczesną władzą. A, o czym dziś już niewielu chce pamiętać, w tamtym czasie, rzadko który twórca miał, a nawet jeśli to i tak bardzo ograniczony, wpływ na to jak i kto jego utwór rozumiał, a jeszcze mniejszy na to, w jakim publicznym kontekście go umieszczał.

Mimo to, a może zwłaszcza dlatego, jedno jest pewne. „Piosenka...” okazała naprawdę dobra. Zawierała tyle uniwersalnych prawd o kondycji ludzkiej, że każda ze stron – wbrew autorowi, albo też adekwatnie do jego intencji, miała możliwość odczytania jej w korzystny dla siebie sposób.

Tymczasem minęły lata. Zmienił się i ustrój, i nastrój, a ta skromna (w swej nieskromności piosenka jest wciąż aktualna. Bo przecież stwierdzenie: „Ale kilku z nas zostanie/ chociaż będziesz z nas się śmiał, że zbyt wielkie przywiązanie, jak na taki mały kraj”, to najprostsze przywracanie, na grunt języka polskiego. Jest ono bowiem teraz kategorycznie „nie cool”. Na chyba, że epizodycznie, gdy demagodzy i cynicy szermują nim w kampanii wyborczej. Ale, to już zupełnie inna bajka. Jej prawdziwi artyści nie komentują.

Sakartvelo26